Dodaj komentarz

Odwiedziny.

 

 

Ostatnimi dniami miałem w gościach pewnego pająka. Mianowicie był to Nasosznik, bardzo ciekawy i fotogeniczny obiekt.

Z innej beczki, ze względu na awarię aparatu nowych zdjęć nie będzie przez bliżej nieokreślony czas. Pozdrawiam!

Reklamy
1 komentarz

Śnieżyca: )

Czyli bardzo intensywny opad śniegu to zjawisko częste każdej zimy. Jednak tak mocna jak ta, która dzisiejszego poranka przeszła nad Warszawą zdarza się dość rzadko. W sumie w ciągu tej zimy była to pierwsza i jedyna jak do tej pory tak silna śnieżyca. O jej sile niech świadczy poniższe zdjęcie. Pozdrawiam!

2 Komentarze

Rozpad

 

Tak rozpadają się chmury. Chciałem to ukazać w sposób niebudzący wątpliwości. Ten rodzaj chmury to Ac flo vir (Altocumulus flocus virga), wygląda tak dla tego, że chmura się rozpada, tzn. traci swoją strukturę po przez to, że zawarta w niej woda opada pod postacią deszczu. Z tym, że ten opad nie dociera do ziemi, za to tworzy tak piękne smugi opadowe jak te na zdjęciu. Pozdrawiam!

1 komentarz

Mszyca

 

 

Czyli owad z rzędu pluskwiaków. W naszym kraju występuje kilkaset gatunków mszyc, jeden postanowiłem odwiedzić ścianę mojego domu, działo się to na przełomie sierpnia/lipca tamtego roku. Jako że wtedy testowałem odpowiedni sprzęt do makro nie omieszkałem uwiecznić tego gościa na zdjęciu. Pozdrawiam!

 

39 Komentarzy

Gryzek (Dorypteryx spp.). – Część II

A oto kontynuacja tego, co zacząłem na swoim blogu:

Gryzki (Psocoptera) oraz gryzek (Stenopsocus stigmaticus). – O psotnikach i napiętnowanych.

Wraz z Darkiem Wierzbickim postanowiliśmy wspólnie stworzyć artykuł poświęcony gryzkom, dzieląc go na dwie części. Pierwszą, dotyczącą gryzkom żyjących w środowisku naturalnych, zaprezentowałem u siebie. Na blogu Darka postanowiłem natomiast opisać gryzki, żyjące w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka.  Nie było by to jednak możliwe, gdyby nie zdjęcia Darka, który w swoim domu sfotografował opisywany tutaj okaz, za co bardzo serdecznie mu dziękuje 😉

W poprzedniej części opisałem gryzki jako rząd, ale poświęciłem uwagę również psotnikowi z gatunku Stenopsocus stigmaticus, należącego do podrzędu Psocida. To jednak nie koniec, wszak pozostał nam jeszcze podrząd Atropida, który nie tylko warto omówić, ale wręcz trzeba. Wszak to właśnie z przedstawicielami tego podrzędu mamy okazję najczęściej się spotykać, gdyż owady te przystosowały się do życia właśnie w naszych domach. Pytanie tylko dlaczego do tego doszło? Dlaczego owady te porzuciły środowisko naturalne i zdecydowały się żyć w naszym sąsiedztwie? Odpowiedź jest bardzo prosta. Nasze domy to dla nich idealne schronienie. Bardzo łatwo są wstanie znaleźć odpowiednie schronienia w różnych, ciemnych i wilgotnych zakamarkach o istnieniu których nawet nie zdajemy sobie sprawy. A tam właśnie kwitnie życie. My orientujemy się o tym, ze są w naszych domach dopiero wtedy, gdy, jakiś osobnik przypadkiem znajdzie się na ścianie. Są to owady malutkie, większość domowych gryzków osiąga wielkość od 3 do zaledwie 0,5 mm. Mimo to ich obecność nie jest dobrze postrzegana, ot pani domu na ich widok wpada w panikę i zaczyna szukać metod na walkę, z „robactwem,” które się u niej zalęgło. Czy jednak słusznie? Można powiedzieć że i tak i nie. Psotniki, teoretycznie mogą powodować drobne szkody, jednak tylko wtedy, gdy dojdzie do ich nadmiernego rozmnożenia się. Takie zjawisko może mieć miejsce wtedy, gdy uda im się znaleźć w naszej kuchni odpowiednie warunki, a za ich stworzenie odpowiedzialna jest nadmierna wilgoć. Gdy do tego dojdzie, gryzki mogą zacząć dostawać się np. do mąki, cukru i faktycznie zacząć powodować szkody. Swoją drogą warto zauważyć, że nadmierna ilość gryzków w naszej kuchni powinna być dla nas poważnym sygnałem, który informuje nas o tym, że możemy mieć znacznie większy problem niż gryzki. Nie od dziś wiadomo, że duża wilgotność sprzyja powstawaniu pleśni i innych grzybów (którymi to odżywiają się właśnie gryzki), zaś źle zabezpieczona żywność to zaproszenie dla innych, o wiele niebezpieczniejszych, owadzich szkodników. Dlatego, w razie nadmiernego namnożenia się psotników, zamiast skupiać się na chemicznej (wiele osób widząc gryzki sięga po środki owadobójcze, które potrafią być znacznie groźniejsze dla ludzi niż same gryzki) walce z nimi samymi, dobrze jest pomyśleć o osuszeniu kuchni oraz znajdujących się w nich szafek, porządnym umyciu tych drugich, zaś jedzenie, które zostało „zainfekowane” gryzkami należy po prostu usunąć, a kolejne, które będziemy trzymać najlepiej zabezpieczać, chowając je w plastikowych pojemnikach.Najczęściej bywa tak, że gryzki po prostu są w naszych mieszkaniach, jednak nie czynią żadnych szkód, gdyż żywią się głównie szczątkami organicznymi bądź glonami (najczęściej, bo gryzki znane są ze swojej wszechstronności co do pobieranego pokarmu i z braku laku mogą zjadać nawet klej od tapet czy ten w starych książkach). Jeśli będziemy spotykać pojedyncze (czy tam w liczbie 3-4) osobniki, spacerujące po naszej łazience (jako, ze tam jest najwilgotniej, tam również jest największa szansa na ich spotkanie), korytarzu czy nawet w pokoju, nie musimy się ich obawiać, gdyż, gryzki są obecne w niemal każdym domu i w każdym mieszkaniu. Na co dzień ich jednak nie zauważamy, gdyż jak już wcześniej wspomniałem, stworzenia te są bardzo malutkie i z reguły żyją w zakamarkach, do których nasz wzrok nie sięga, więc jedyne co nam pozostaje, to przywyknąć do ich obecności (wiem co pisze, sam w swojej łazience nie raz nie dwa widywałem małe gryzki z rodziny Liposcelididae, jednak absolutnie, nigdy nie wyrządzały u mnie żadnych szkód). To tyle odnośnie życia gryzków w naszych domach. Przyjrzyjmy się teraz gryzkowi, którego swym aparatem uwiecznił Darek.

Dorypteryx sp.

Na świecie istnieją trzy gatunki z tego rodzaju. Mamy więc tak:

  • D. longipennis.

  • D. domesticus.

  • D. pallida.

Wszystkie te gatunki są gatunkami kosmopolitycznymi oraz synantropijnymi, czyli są rozprzestrzenione na całym świecie oraz żyją w towarzystwie człowieka. Niestety wszystkie są również do siebie bardzo podobne, no i nie udało mi się ich znaleźć w kluczach do oznaczania gryzków, dlatego postanowiłem pozostać przy nazwie rodzajowej. Cechą charakterystyczną tych gatunków jest posiadanie skrzydeł, jednak w formie szczątkowej. Nie mogą więc za ich pomocą latać. Skrzydła te są charakterystycznie wyciągnięte w przód, pokryte drobnymi szczecinkami oraz zaokrąglone na końcach. Ich ciało ma typowy „gryzkowaty” kształt, jednak nie są one tak bardzo spłaszczone, jak popularne w domach Liposcelis spp. (zwanych w języku polskim psotnikami-kołatkami, co może być trochę mylące, bo oficjalnie kołatkami są chrząszcze z rodziny Anobiidae). Podobnie jednak jak te ostatnie są bardzo malutkie. Dorosłe owady mierzą maksymalnie 1,5-2 mm! Trzeba więc się mocno postarać by dostrzec któreś z nich. Jeśli chodzi o ich biologię, to wszystko to, co opisałem powyżej odnośnie ogólnego życia synantropijnych gryzków, pasuje także do żywotu Dorypteryx spp. Dlatego nie będę się już powtarzał i na tym zakończę moje opisywanie tych niepozornych, ale jak się okazuje bardzo ciekawych owadów.

Skorpion21 oraz Makrometeo 😉

Dodaj komentarz

Dzisiejszy gość

 

To pająk z gatunku, którego w tym momencie nie jestem w stanie ustalić. Pojawił się na ścianie kilkadziesiąt minut temu, staram się ustalić jego rodzinę.. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Pozdrawiam!

2 Komentarze

Pluskwiak

 

 

Który ubiegłego lata pozował do zdjęcia razem z biedronką. To drugie zdjęcie pokażę wam potem, bywa czasem tak, że trzeba nieraz czekać z aparatem w trawie nawet kilka godzin by dorwać coś takiego. Pozdrawiam!