25 komentarzy

Gryzek (Dorypteryx spp.). – Część II

A oto kontynuacja tego, co zacząłem na swoim blogu:

Gryzki (Psocoptera) oraz gryzek (Stenopsocus stigmaticus). – O psotnikach i napiętnowanych.

Wraz z Darkiem Wierzbickim postanowiliśmy wspólnie stworzyć artykuł poświęcony gryzkom, dzieląc go na dwie części. Pierwszą, dotyczącą gryzkom żyjących w środowisku naturalnych, zaprezentowałem u siebie. Na blogu Darka postanowiłem natomiast opisać gryzki, żyjące w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka.  Nie było by to jednak możliwe, gdyby nie zdjęcia Darka, który w swoim domu sfotografował opisywany tutaj okaz, za co bardzo serdecznie mu dziękuje ;)

W poprzedniej części opisałem gryzki jako rząd, ale poświęciłem uwagę również psotnikowi z gatunku Stenopsocus stigmaticus, należącego do podrzędu Psocida. To jednak nie koniec, wszak pozostał nam jeszcze podrząd Atropida, który nie tylko warto omówić, ale wręcz trzeba. Wszak to właśnie z przedstawicielami tego podrzędu mamy okazję najczęściej się spotykać, gdyż owady te przystosowały się do życia właśnie w naszych domach. Pytanie tylko dlaczego do tego doszło? Dlaczego owady te porzuciły środowisko naturalne i zdecydowały się żyć w naszym sąsiedztwie? Odpowiedź jest bardzo prosta. Nasze domy to dla nich idealne schronienie. Bardzo łatwo są wstanie znaleźć odpowiednie schronienia w różnych, ciemnych i wilgotnych zakamarkach o istnieniu których nawet nie zdajemy sobie sprawy. A tam właśnie kwitnie życie. My orientujemy się o tym, ze są w naszych domach dopiero wtedy, gdy, jakiś osobnik przypadkiem znajdzie się na ścianie. Są to owady malutkie, większość domowych gryzków osiąga wielkość od 3 do zaledwie 0,5 mm. Mimo to ich obecność nie jest dobrze postrzegana, ot pani domu na ich widok wpada w panikę i zaczyna szukać metod na walkę, z „robactwem,” które się u niej zalęgło. Czy jednak słusznie? Można powiedzieć że i tak i nie. Psotniki, teoretycznie mogą powodować drobne szkody, jednak tylko wtedy, gdy dojdzie do ich nadmiernego rozmnożenia się. Takie zjawisko może mieć miejsce wtedy, gdy uda im się znaleźć w naszej kuchni odpowiednie warunki, a za ich stworzenie odpowiedzialna jest nadmierna wilgoć. Gdy do tego dojdzie, gryzki mogą zacząć dostawać się np. do mąki, cukru i faktycznie zacząć powodować szkody. Swoją drogą warto zauważyć, że nadmierna ilość gryzków w naszej kuchni powinna być dla nas poważnym sygnałem, który informuje nas o tym, że możemy mieć znacznie większy problem niż gryzki. Nie od dziś wiadomo, że duża wilgotność sprzyja powstawaniu pleśni i innych grzybów (którymi to odżywiają się właśnie gryzki), zaś źle zabezpieczona żywność to zaproszenie dla innych, o wiele niebezpieczniejszych, owadzich szkodników. Dlatego, w razie nadmiernego namnożenia się psotników, zamiast skupiać się na chemicznej (wiele osób widząc gryzki sięga po środki owadobójcze, które potrafią być znacznie groźniejsze dla ludzi niż same gryzki) walce z nimi samymi, dobrze jest pomyśleć o osuszeniu kuchni oraz znajdujących się w nich szafek, porządnym umyciu tych drugich, zaś jedzenie, które zostało „zainfekowane” gryzkami należy po prostu usunąć, a kolejne, które będziemy trzymać najlepiej zabezpieczać, chowając je w plastikowych pojemnikach.Najczęściej bywa tak, że gryzki po prostu są w naszych mieszkaniach, jednak nie czynią żadnych szkód, gdyż żywią się głównie szczątkami organicznymi bądź glonami (najczęściej, bo gryzki znane są ze swojej wszechstronności co do pobieranego pokarmu i z braku laku mogą zjadać nawet klej od tapet czy ten w starych książkach). Jeśli będziemy spotykać pojedyncze (czy tam w liczbie 3-4) osobniki, spacerujące po naszej łazience (jako, ze tam jest najwilgotniej, tam również jest największa szansa na ich spotkanie), korytarzu czy nawet w pokoju, nie musimy się ich obawiać, gdyż, gryzki są obecne w niemal każdym domu i w każdym mieszkaniu. Na co dzień ich jednak nie zauważamy, gdyż jak już wcześniej wspomniałem, stworzenia te są bardzo malutkie i z reguły żyją w zakamarkach, do których nasz wzrok nie sięga, więc jedyne co nam pozostaje, to przywyknąć do ich obecności (wiem co pisze, sam w swojej łazience nie raz nie dwa widywałem małe gryzki z rodziny Liposcelididae, jednak absolutnie, nigdy nie wyrządzały u mnie żadnych szkód). To tyle odnośnie życia gryzków w naszych domach. Przyjrzyjmy się teraz gryzkowi, którego swym aparatem uwiecznił Darek.

Dorypteryx sp.

Na świecie istnieją trzy gatunki z tego rodzaju. Mamy więc tak:

  • D. longipennis.

  • D. domesticus.

  • D. pallida.

Wszystkie te gatunki są gatunkami kosmopolitycznymi oraz synantropijnymi, czyli są rozprzestrzenione na całym świecie oraz żyją w towarzystwie człowieka. Niestety wszystkie są również do siebie bardzo podobne, no i nie udało mi się ich znaleźć w kluczach do oznaczania gryzków, dlatego postanowiłem pozostać przy nazwie rodzajowej. Cechą charakterystyczną tych gatunków jest posiadanie skrzydeł, jednak w formie szczątkowej. Nie mogą więc za ich pomocą latać. Skrzydła te są charakterystycznie wyciągnięte w przód, pokryte drobnymi szczecinkami oraz zaokrąglone na końcach. Ich ciało ma typowy „gryzkowaty” kształt, jednak nie są one tak bardzo spłaszczone, jak popularne w domach Liposcelis spp. (zwanych w języku polskim psotnikami-kołatkami, co może być trochę mylące, bo oficjalnie kołatkami są chrząszcze z rodziny Anobiidae). Podobnie jednak jak te ostatnie są bardzo malutkie. Dorosłe owady mierzą maksymalnie 1,5-2 mm! Trzeba więc się mocno postarać by dostrzec któreś z nich. Jeśli chodzi o ich biologię, to wszystko to, co opisałem powyżej odnośnie ogólnego życia synantropijnych gryzków, pasuje także do żywotu Dorypteryx spp. Dlatego nie będę się już powtarzał i na tym zakończę moje opisywanie tych niepozornych, ale jak się okazuje bardzo ciekawych owadów.

Skorpion21 oraz Makrometeo ;)

About these ads

25 comments on “Gryzek (Dorypteryx spp.). – Część II

  1. ta część artykułu sugeruje, że jednak na gryzki się natknęliśmy. Chyba trzeba zrobić rekonesans w łazience, ale zaczyna mi się kojarzyć, że parę razy widziałem takie małe cosie ;-)

  2. mam konkretne pytanie – czy te stworzenia (z ktorymi spotykam sie w domu od 7 lat) moga skakac? na przyklad kiedy czytam ksiazke w ktora wiem ze mialy szanse wejsc odczuwam jakby cos z tej ksiazki na mnie skakalo. Problemu nie ma z ksiazkami innego pochodzenia. Podobnie tez – czy moga gryzc w nocy – skakac po czlowieku. Bardzo wdzieczna bede za odpowiedz,

    • Nie one nie są w stanie gryźć. Jedynie co przychodzi mi na myśl to pchły, tylko one pasują do twojego opisu.

    • Te stworzenia nic Ci nie zrobią. Niemal każde mieszkanie ma psotniki… nie ma się czego bać, były na tej pięknej planecie przed powstaniem człowieka, będą zapewne tu tak długo jak długo świat istnieć będzie i nigdy żadnemu człowiekowi żadnej krzywdy nie były w stanie uczynić. Są całkowicie niegroźne. Mijasz ich setki każdego dnia, są na każdym drzewie, są równie pospolite co trawa na łące. Boisz się też trawy? Wszędzie gdzie jest wilgoć mogą się znaleźć… Po prostu są informacją, że w domu jest wilgoć… Albo możesz je potraktować pestycydami, które są dużo bardziej szkodliwe niż wszystkie psotniki świata razem wzięte, albo osuszyć porządnie mieszkanie, bo tak jak psotnik jest nieszkodliwy, tak pleśń, która jeśli jest wilgoć, rozwija się na pewno już jest. Cytując Pawła Jałoszyńskiego z postu na forum entomologicznym: „Psotników nie wytępisz nigdy, to stali lokatorzy każdego mieszkania. Poza oczywiście takimi, w których żadne żywe stworzenie nie przetrwa, z tobą włącznie. Można się ich pozbyć radykalną chemią na krótki czas, ale jeśli mieszkanie ma się później nadawać dla ludzi, to będzie też odpowiednie dla psotników, które prędzej czy później wrócą. Taki urok zamieszkiwania planety Ziemia; nie wybijesz wszystkich nieszkodliwych stworzeń, które dzielą z tobą ten świat.”

    • Ja mam ten problem, że one skaczą, choć nie powinny i przeszkadzają, np. w pracy przy komputerze jakby coś skakało do oczu, być może pole elektromagnetyczne jakoś je uwrażliwia, że są bardziej aktywne. Można sobie wkręcać że to tylko wrażenie, ale ciężko na dłuższą metę.wytrzymać. I nie są to pchły. Te drobne skaczą dając takie odczucie, duże już widać tylko na ścianie, czy gdzieś. Dałam taki jeden dorosły okaz do badania i stwierdzono, że to gryzek, chyba, że wyślę wam do badania.

  3. Przeprowadziłem się do nowego mieszkania, tydzień pózniej w łazience pojawił się jeden gryzek za tydzień drugi i za następny tydzień trzeci. SKĄD????? Znam je miałam w poprzednim mieszkaniu. Jakoś trudno mi się pogodzić że w tym też się zaczynają, zwłaszcza że przeprowadzając się CELOWO nic nie zabrałam ze sobą a ubrania wyprałam. Co mogę zrobić żeby tego nie mieć, to dla mnie naprawdę duży problem?

    • Te owady występują w mieszkaniach silnie zawilgoconych, musisz obniżyć przedewszystkim wilgotność mieszkania to raz, częściej je sprzątać to dwa, szczelnie przechowywać żywność to trzy, nie wytępisz ich całkowicie to cztery, one są wszędobylskie, natomiast w pewnych warunkach jest ich nadmiar, czyli jak u ciebie, widzisz je a nie powinieneś. Także chemia też tu nic nie da, jedynie zmniejszenie wilgotności i to co napisałem powyżej. Pozdrawiam!

      • Dziekuje za odpowiedź, choc nadal nie rozumiem dlaczego nie da sie ich wytepić całkowicie??? Poza tym mam je tylko w łazience, wszystko nowe, jeśli wiesz to proszę napisz którędy moga wchodzić (okna w łazience nie ma). Ja juz nabawiłam sie fobii na nie i wcale nie jest mi do śmiechu :( i chcę się ich pozbyć BARDZO!

      • Dlatego że choćbyś urządził tam drugą komorę gazową zawsze przeżyje jedna zapłodniona samiczka i sytuacja wróci do normy, łazienka, no tak miejsce gdzie wilgotność jest duża, jedynym wyjściem była by dobra wentylacja pomieszczenia. A gdzie przebywają? A np w szczelinach, wywietrzniku, za muszą klozetową na dole, tam gdzie najbardziej wilgotno w łazience. Są oczywiście całkowicie nie groźne ; )

  4. Dziekuję za cenne informacje. Wiem że nie są groźne ale ja poprostu brzydzę się ich i zrobiłabym wszystko żeby ich nie mieć. Mam jedynie nadzieję że może dotarły do mnie w materiałach wykończeniowych jako jaja, zrobiło się wilgotno i się wykluły (te co wykluć się miały) i więcej już nie będzie – bo jeszcze trochę a mój mąż ze mną zwariuje :)

  5. Czy mogłabym prosić o maila? Nie chcę zaśmiecać pod artykułem zwłaszcza że zapewne jest duża rzesza miłośników tego typu owadów a ja tu wyzywam je na wojnę. Miałabym jesze kilka pytań ?

  6. Czy mogę je przenieść podczas przeprowadzki? Jeśli tak to jak się tego ustrzec? Mam je w łazience. Kilka widzialam poza nią, ale na przestrzeni kilku lat, wiec chyba nie wychodzą poza łazienkę.

  7. Hej mam gryzki w domu juz od bardzo dawna i nawet co dziwne zdązyłam sie do nich przyzwyczaić
    .Ostatnio myłam okna i zuwazyłam je na zewnątrz na scianie mieszkam w bloku. mój mąz sie smieje mowi że mam przewidzenia ale szczerze to jk już jednego zauważysz szukasz wszędzie i okazuje się że jest ich bardzo dużo jak juz wyżej czytłm nie da sie ich wytępić no trudno więc trzeb z nimi zyć może przyjdzie tki dzień że ame sobie odejda pozdrawim serdecznie:)

  8. Witam, tak czytam i jestem przerażona. Mam nowe mieszkanie, czyste dodam, nie sądzę tez,by było wilgotne, a jednak wczoraj z przerażeniemzauważyłam na lozeczku mojego kilkumiesięcznego dziecka przy główce poruszające sie kropeczki. Jak zaczęłam sprawdzać to sie okazalo, ze całą pościel i co najgorsze materac jest w tym dziadostwie . Skad sie to wzielo? Jak sie tego pozbyć ?

  9. Witam, mam wilgotność w granicach 38-42%, wietrzone mieszkanie i mam gryzki, potrafią chodzić nawet po ogrzewanej podłodze która ma ok 28-30 stopni. Są w większości pomieszczeń pomimo, że jest sucho… walczę już z nimi 2 tydzień pieczołowicie kilka razy dziennie odkurzając każdą szczelinę przy silnej latarce przystawionej prostopadle do powierzchni, w tym ścian i chyba będę musiał opryskać i gazować dom;( dziwię się, że mają się dobrze pomimo tak niskiej wilgotności, chyba to jakiś odporny magazynowy nowy podgatunek;(

  10. Witam! Od jakiegoś czasu zauważyłam, że w moim domu pojawiły się gryzki. Na początku znalazłam w swoim mieszkaniu ok. 20 gryzków, ostatnio jest już ich mniej, ale nadal je widzę. Niestety pojawiają się nie tylko na ścianach, ale i zeszytach, czy książkach. Niedługo się przeprowadzam, w związku z tym chciałam spytać jak nie przenieść tego paskudstwa. Czy słusznie się obawiam, że mogę je przenieść do domów znajomych i rodziny? Czy one występują często w domach? Z góry dziękuję za odpowiedź. Jestem przerażona! :(

  11. Najlepiej poświecić diodą-fleszem z telefonu( funkcja latarki) telefon przykładając prostopadle do badanej powierzchni wtedy można, zaobserwować gryzka, ja jestem już wyczulony na niego bardzo. U mnie odkurzanie, mała ilość rzeczy , przewiewne suche mieszkanie nic nie dało, gryzków było sporo. odkurzałem po kilkanaście sztuk co kilka h, ale w rzeczach ich nie było tylko ściany i podłogi( gresy, panele). ponad tydzień temu opryskałem mieszkanie i zmniejszyła się ilość o jakieś 90%- 95%,( widzę go już coraz mniej – dziś 3 sztuki po długich poszukiwaniach) pryskałem tylko podłogi przy ścianach-bo chciałem za jakiś czas zmyć środek, ale teraz stwierdzam , że mogłem też lekko ściany opryskać- kilka cm nad pow podłogi.Mieszkam w bliźniaku i obok nie ma pomimo, że wyższa wilgotność obok. Też się bałem, że przeniosę obok gryzka, ale na razie nic nie widać. a ja za kilka dni pryskam ponownie. Puki co zrezygnowałem z zamgławiania mieszkania, samo pryskanie na razie. Nie jestem zwolennikiem chemii ale gryzki wykańczały mnie psychicznie;)

  12. Qwerty mógłbyś powiedzieć czym pryskasz ściany? Długo z nimi walczysz? Strasznie się martwię, że zabiorę te gryzki ze sobą w trakcie przeprowadzki, czy do znajomych. Ma ktoś pomysł jak tego uniknąć, czy jest się czym martwić? Mnie cały czas wykańczają psychicznie mimo, że występują raczej w dość małych ilościach. Z góry dziękuje za odpowiedź.

  13. Nie wiem czy można tak pisać w komentarzach na tym blogu, bo Autor raczej lubi to co żywe, i może nie być zachwycony, że my takie boje toczymy z gryzkami;)
    Pryskałem alfasekt 050sc. Jeśli samodzielnie się pryska , trzeba dokładnie przeczytać ulotkę i stosować się do tego o czym tam piszą. Oczywiście środka można użyć pewnie innego też, najlepiej popytać w sklepie sprzedawcy, aby coś doradził.
    środkami w aerozolach to można doraźnie na małej powierzchni, a i tak masa idzie w powietrze tego więc szkoda się tym truć. Ja nie jestem zwolennikiem stosowania chemii , ale mi nie pomagała walka odkurzaczem i ciągle sprzątanie i wilgotność ok 40%
    Dziś jestem po drugim oprysku, ale zużyłem tylko prawie litr gotowej cieczy – mieszkanie około 45m (rozrobionej już z środkiem). zdjąłem listwy przypodłogowe i opryskałem ściany tak kilka cm nad podłogą i kawałek paneli i jeszcze kilka innych miejsc. Pojedyncze gryzki się jeszcze pojawiały w ostatnim czasie ale tylko na ścianach, teraz będę obserwował.
    Dodatkowo szafki kuchenne opryskałem octem 10% spirytusowym – spryskiwałem butelka po płynie do szyb. wyjąłem naczynia a następnie do świeżo opryskanej octem szafki powkładałem i zamknąłem szafkę;).
    Przy występowaniu gryzka warto zrobić gruntowne porządki i wywalić niepotrzebne rzeczy, ja tak zrobiłem .
    Co ciekawe, mieszkam w bliźniaku i często bywam obok jak i tamte osoby u mnie, Gryzki są tylko u mnie.
    Powodzenia w walce;) Mi gryzek bardzo dał w kość.
    Szkoda mi tylko pająków bo duża część padła, akurat pająki mi kompletnie nie przeszkadzały, mam nadzieję, że się populacja odbuduje za jakiś czas

  14. qwerty – jeśli pająki do Ciebie wrócą, to gryzki pewnie też :)

    Gryzki pojawiły się u mnie w szafie, w której trzymam ryż w pudełkach. Powinny rozwijać się na grzybach, ale u mnie akurat zasmakowały w kurzu ryżowym. Trudno, trzeba mniej trzymać ryżu w domu. Co do szafy jednak, z półek na ryż zostało wszystko wyjęte, a same półki (oraz drzwi, ściany, „plecy” szafy) umyte octem spirytusowym. Półki pozostawione puste na jakieś 2 doby. I niestety gryzki wciąż tam znajduję. Nie wątpię, że schowały się w zakamarkach oraz że za jakiś czas i tak mi się gdzieś pokażą, ale niepokoi mnie myśl, że kiedy wsadzę do szafy rzeczy, to na dzieńdobry zamieszkają w nich gryzki. Nie planuję używać silnej chemii, ale może jest jakiś inny domowy środek, który podziała lepiej niż ocet? Bo to trochę jak szklanki i włożyć je do zalanej sokiem szafy – nie ma się na to ochoty. Zupełnie czym innym jest włożenie czystych szklanek do czystej szafy i zalanie wszystkiego sokiem po miesiącu – wyłącznie aspekt psychologiczny, ale działa ;) Zatem: czym na miesiąc wyprosić gryzki z mojej szafy bez używania chemii? :)

    • Poprawiam jedno zdanie:
      Jest: Bo to trochę jak szklanki i włożyć je do zalanej sokiem szafy – nie ma się na to ochoty.
      Powinno być: Bo to trochę jak umyć szklanki i włożyć je do zalanej sokiem szafy – nie ma się na to ochoty.

  15. Pająki to wrócą z dworu, i chętnie bym je widział u mnie, bo pająk nic nie zjada oprócz innych owadów, mi pająki kompletnie nie przeszkadzają akurat
    Ja ryż teraz trzymam w słoiku, mi gryzki pewnie z mąki się rozlazły bo stała w szafce z rok chyba… Nie wiem czy to nie zaszkodzi szafce, ale może po prostu opryskaj szafkę octem ( ocet przelać do pojemnika po płynie do szyb) i zamknąć szafkę na jakiś czas, jak tak zrobiłem.
    Dziś jeszcze jednego gryzka ubiłem;) ale tylko jednego i to po bardzo długim poszukiwaniu przy pomocy detektora gryzków ( latarka lampy błyskowej telefonu)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: